Blog

Sztuka szczęcia – The Flow

No tak… Zaczęło się… Szaruga jesienna, mglisto, dżdżysto… Mimozy i grzyby, i wrzosy w lasach… W parkach wiewiórki zakupują orzeszki gdzie popadnie… Studenci wracają na uczelnie… Ja rozpoczynam dyżury jesienno-pandemiczne, i coś od czasu do czasu napiszę na fejsie, z myślą głównie o studentach. W sali Akademii siedzieliśmy, kilka dni temu, przedzieleni wielką, plastikową ścianką na kółkach, z miejscem na fortepian. Fortepian nieskrępowany, zajmował wspólną przestrzeń. Dziwne, nowe doznanie. Studenci reagowali zdumieniem, niepokojem, śmiechem. Przekrzywialiśmy głowy, jak ptaki, które widzą do góry nogami, żeby dojrzeć się przez tę plastikową mgłę, pociętą lustrzanymi odbiciami, refleksami, to z jednej, to z drugiej strony. Ale udało się. Po kwadransie człowiek zapomina o pleksi, wierzcie mi. I tak, na początek pracowitej jesieni, pomyślałam, co by było dobre na początek?Długo nie myślałam. Starszy już Pan, ze swoją starszą już, a stale zaskakująco prawdziwą teorią FLOW. Flow, przepływ – sztuka szczęścia, szkoła sukcesu, strategia osiągania celu. Flow – całkowita koncentracja. Flow – ekstremalny wysiłek. Zanurzenie w czasie. Zapomnienie. Stan, kiedy „ja”, czas, to co na zewnątrz, przestaje istnieć. Najnowsze badania neuronalne potwierdzają teorię, wszystko to, co genialny Mistrz przewidział dawno temu. Podczas flow partie mózgu, odpowiedzialne za kontrolę, samoświadomość, samokrytykę, stają się mniej aktywne lub niemal całkowicie wyłączone. Człowiek przechodzi na sterowanie intuicyjne, wyostrzają się zmysły, uczestniczące w wykonywaniu zadania, ciało nie jest już kierowane świadomym wysiłkiem, ale jakby „zapomina o sobie”, o barierach, ograniczeniach. Pozostaje samo skoncentrowane dążenie do celu. Wpadamy w trans. Nie czujemy zmęczenia, głodu, zapominamy o potrzebach fizjologicznych. Nie czujemy bólu, możemy przestać słyszeć, że ktoś nas woła, choćby stał bardzo blisko. Ten stan, kiedy doświadczamy ekscytacji i czystego szczęścia, w mózgu szaleje dopamina, może mieć swoją niebezpieczną, niemal uzależnieniową odmianę. Tak grają najbardziej wytrawni gracze komputerowi. tak ćwiczą najbardziej uparci i wytrwali sportowcy, muzycy, tancerze, łamią sobie głowy projektanci.Życząc wszystkim w tym Nowym Roku akademickim wytrwałości, pełnej satysfakcji w pracy, podczas wielogodzinnych ćwiczeń, dzień po dniu, zapraszam do wspomnień o genialnym Cszikszentmihalyi (jest już emerytowanym profesorem, właściwie wycofał się z pracy), i jego teorii. Pamiętajcie też jednak, żeby raz na jakiś czas wstać, wyciągnąć kręgi szyjne, jak ten pan na obrazku, zadbać o zwykłą higienę – fizyczną, i oczywiście tę, w sprawie której się spotykamy – higienę psychiczną ?

Zapytaj o obraz